Dawno temu było sobie Drzewo, które chciało dotknąć nieba. Tropikalny
klimat, w którym rosło sprzyjał faunie i florze. Drzewa rosły szybko a w cieniu
ich konarów chronił się egzotyczne zwierzęta. Drzewo, które chciało dotknąć
nieba pięło się każdego dnia do góry, żeby osiągnąć swój cel. Pewnego dnia zerwał
się ogromny wiatr i złamał Drzewo. Duch Drzewa nie umarł jednak. Zamienił
Drzewo w rzekę. Tak powstała najdłuższa rzeka świata, Amazonka.
Być może dawno temu, piasek leżący na peruwiańskich plażach Pacyfiku
marzył o tym, żeby zatańczyć ze słońcem. Nagły podmuch wiatru zdmuchnął go z wybrzeża
i powstały Andy. Majestatyczne i tajemnicze. Kryją w sobie wiele historii,
które dla ciekawego świata antropologa z Polski mogą stać się wielkim
odkryciem. Nie jest to jednak powód, dla którego za kilka miesięcy zamieszkam w
Marco z polsko-peruwiańską wspólnotą misjonarzy świeckich. Każdy z nas był
kiedyś wolontariuszem. Poznał Księdza Bosko i Salezjanów. Każdy z nas spotkał
na swej drodze osobę, która potrzebowała pomocy, widział uśmiech dziecka, łzę
matki i odwagę ojca. Bogaci w doświadczenia
spotkaliśmy się wszyscy na jednym z andyjskich wzgórz. Otuliła nas kolorowa
tęcza. Odczytaliśmy to jako znak – Bóg zawarł z nami przymierze i błogosławi
naszym działaniom.
Chcemy stworzyć domowe ognisko dla dzieci i młodzieży z okolic
Marco wspierając w pracy duszpasterskiej Księdza Misjonarza. Będziemy budować
wykorzystując nasze doświadczenia. Misjonarzem jest ten, kto głosi Jesusa. Na
polskim uniwersytecie, przy rodzinnym stole, na ulicy, w parafialnej wspólnocie.
W amazońskiej dżungli i na andyjskich wzgórzach. Nie ważne jest miejsce i czas.
Robimy to dla Chwały Bożej. Stąd idea Rodziny Misyjnej – łączyć misjonarzy
całego świata, duchownych i świeckich. Bez względu na stan, zawód, zdolności.
Bez względu na to gdzie i jak dzielą się Miłością. W Rodzinie Misyjnej mogę być
ja, pracując w Marco i TY wspierając nas w działaniach z Polski. Razem budujemy
Królestwo Boże.
Magda
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz